Miś. Volvo V90 Cross Country

 

Nie będzie dziś szyderstw ani sarkazmu znanych z filmu Barei, bowiem samochód, o którym mowa jest zdecydowanie poważny. No właśnie – ale czy nie aż za poważny?

Podszedłem do testu nowego Volvo V90 Cross Country z pewnym dystansem. Volvo przecież kojarzy się z bezpieczeństwem, statecznością i powagą. Ja natomiast użytkuję na codzień BMW F30, a więc auto stawiające trochę bardziej na frajdę z jazdy i emocje.

Czy w dużym, uterenowionym kombi z dwulitrowym dieslem pod maską i automatyczną skrzynią można liczyć na jakiekolwiek emocje?

Pierwsze spotkanie z nowymi modelami Volvo to bardzo pozytywne zaskoczenie. Wydaje mi się, ze wyglądają one zdecydowanie lepiej na żywo niż na zdjęciach. Choć stylistyka to oczywiście kwestia gustu, trzeba przyznać, że auta tej marki wyróżniają się swoim stylem i jak dla mnie – są piękne. Nie tylko linia nadwozia może się podobać. Piękne są detale, oświetlenie, a także wnętrze. Choć właściwie cały środek auta jest naszpikowany elektroniką, asceza stylistyczna jednoznacznie pokazuje z jakiego kraju pochodzi ten wóz. I robi to bardzo dobre wrażenie. Materiały, spasowanie i działanie elementów multimedialnych zasługują na miano klasy premium. Testowany egzemplarz był ponadto wyposażony w nagłośnienie Bowers&Wilkins, które potrafiło nawet ze zwykłej „empetrójki” wyciągnąć dźwięki, jakich się nie spodziewałem. To kolejny element poza stylistyką, który wzbudził we mnie emocje. Przebywanie w pięknym wnętrzu V90 Cross Country i słuchanie muzyki z tego nagłośnienia to fantastyczne doznanie. Tak samo zresztą jak sama jazda szwedzkim kombi. Otrzymując auto od dealera Auto Boss Chorzów nie spodziewałem się sportowych doznać, ani zbytniej dynamiki prowadzenia. Owszem – 2-litrowy diesel o mocy 235 KM radzi sobie bardzo dobrze z niezbyt lekkim przecież autem (blisko 2 tony), a automatyczna skrzynia działa płynnie i bardzo przewidywalnie, ale przyjemność z jazdy jest odbierana tutaj inaczej niż w niemieckich markach. Pełen spokój, poczucie bezpieczeństwa i atmosfera relaksu to rodzaj tych emocji kojących codzienny pośpiech i nasz stresujący tryb życia. No właśnie – tytuł tego wpisu wziął się od reakcji mojej pasażerki – powiedziała, że auto jest „misiowe”. To idealne określenie nowego V90 Cross Country – jest przytulne, wzbudza zaufanie i izoluje od otaczającego nas świata. Auto jest bardzo dobrze wyciszone, nie spodziewałem się również, że tak dobrze będzie do niego pasować 4-cylindrowy diesel. Silnik świetnie dogaduje się z 8-biegowym automatem i napędem na 4 koła.

Zaskoczeniem jest też układ kierowniczy – jest naprawdę dobry w czasie szybszej jazdy i pracuje bardzo lekko na postoju. Ja osobiście wolałbym nieco twardsze zawieszenie, ale umówmy się – to moje małe zboczenie. Jestem pewien, że osoby kierujące się do salonu Volvo i rozważające kupno nowego V90 CC nie myślą tymi samymi kategoriami co ja 😉

Spędziłem dwa bardzo miłe dni za kierownicą nowego Volvo V90 Cross Country. Auto w testowanej specyfikacji kosztuje około 350 tys PLN (szczegóły na stronie http://autoboss-chorzow.volvocars-partner.pl/). Z każdą godziną coraz bardziej mnie ten wóz zaskakiwał – komfortem, techniką i dopracowaniem. Polubił go bardzo mój 6-letni syn, któremu imponowała przestrzeń, szklany dach i… multimedia. To bardzo znamienne – pomimo aspiracji do klasy premium, nowe V90 CC świetnie się sprawdzi w roli auta rodzinnego, budząc w użytkowniku wiele sympatii i zaufania. Mogłoby być czymś w rodzaju członka rodziny – sympatycznego misia, na którym zawsze można polegać.

 

Za pomoc w realizacji materiału dziękujemy firmie Auto Boss – dealerowi Volvo z Chorzowa

http://autoboss-chorzow.volvocars-partner.pl/

Szczegóły techniczne, wyspoażenie oraz konfigurator:

http://autoboss-chorzow.volvocars-partner.pl/modele/v90cc/

Zdjęcia: WS.works

_PH_7758-2

_PH_7752-2

_PH_7760-2

_PH_7761-2

_PH_7770-2

_PH_7781-2

_PH_7794-2

_PH_7800-2

_PH_7818-2

_PH_7846-2